Minimalistyczne zdobienie | Indigo Good Idea

Minimalistyczne zdobienie | Indigo Good Idea

Minimalizm jest zagadnieniem które niezwykle mnie inspiruje, wiem że w najbardziej radykalnej odmianie zapewne nie istnieje w nim problem zdobień bo po prostu nie maluje się paznokci, natomiast malowanie sprawia mi ogromną przyjemność i nie widzę powodu by z niego rezygnować. Czuje że minimalizm pozwala nam skupić się na naszych pasjach i zainteresowaniach, bo eliminujemy z życia elementy "zbędne". Jeżeli też interesujecie się tą tematyką proszę napiszcie mi jak Wy rozumienie minimalistyczne zdobienie paznokci? 



Kolor bazowy to Good Idea pochodzi z najnowszej kolekcji stworzonej we współpracy Natalii Siwiec z Indigo, kolekcja nawiązuje do macierzyństwa ale bez obaw ja nie mam dzieci i mimo wszystko uważam że to najlepsza kolekcja od lat. Jeżeli jeszcze jej nie znacie koniecznie zerknijcie do sklepu on line, jeśli coś wam wpadnie w oko szybko się decydujcie bo kolory z Mama Style bardzo szybko się sprzedają. Wracając do naszej dzisiejszej gwiazdy Good Idea to kolor pół transparentny, możemy jednak budować jego krycie, podejrzewam że przy 3-4 warstwach można już osiągnąć pełne krycie. Jednak dla mnie w tym zdobieniu ważny był właśnie ten transparentny efekt, zdobienie widziałam już wcześniej na Pinterest i niezwykle mi się spodobało, ale wtedy nie miałam lakieru który by się nadawał jako właśnie taka pół transparentna baza. 




Good Idea to jaśniutki, delikatny, mleczny beż natychmiast optycznie odświeża i rozjaśnia dłonie uwielbiam ten efekt i z pewnością ten lakier trafia do mojej ulubionej piątki. Lakier ma dość gęstą konsystencje dzięki temu można precyzyjnie malować okolice skórek bez ich zalewania. Przy tym zdobieniu aplikowałam dwie warstwy, w sumie przesadziłam powinnam poprzestać na jednej ale pomalowałam kciuk drugi raz i już później nie mogłam się z tego wyplątać. Czarne kropeczki zrobione są lakierem Mr. Black wystarczyła jedna malutka kropka z koloru by uzyskać efekt ze zdjęcia. Niesamowicie podoba mi się efekt, przyciąga spojrzenie ale nie męczy, czasami skomplikowane wieloelementowe zdobienia po trzech dniach noszenia wywołują we mnie chęć natychmiastowego ściągnięcia, nie wiem czy też tak macie, może to efekt przyzwyczajenia do klasycznych jednokolorowych paznokci.
130 buteleczek lakierów hybrydowych

130 buteleczek lakierów hybrydowych

Cześć kochane, wpis będzie bardziej prywatny. Chciała bym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat gromadzenia lakierów hybrydowych, zawsze gdy pokazuje moją szufladę z lakierami dostaje komentarze typu też bym chciała mieć aż tyle kolorów. To czego nie rozumiem to po co dziewczynom które malują paznokcie sobie lub rodzinie 50 odcieni lakierów...
Często dziewczyny mówią że to ich pasja i sprawia im przyjemność oglądanie takiej ilości buteleczek w szufladzie, nie krytykuje każdy ma jakiś fetysz, ale nawołuje do zachowania zdrowego rozsądku. Posiadanie 100 butelek lakierów nie uczyni z nas stylistki, a z aktualnym tempem wypuszczania na rynek nowości istnieje duże ryzyko że na 100 sztukach się nie skończy. Sama widzę że reklamy nowości są niesamowicie kuszące i często zaraz po premierze jestem już w sklepie i kupuje kilka buteleczek.


Mam tylko 20 kolorów

Ja mam tylko 20 kolorów :-) kiedyś napisałam taki post [klik], wydawało mi się że to mało... ale przy założeniu że zmieniam lakier raz na dwa tygodnie (gdybym była normalnym użytkownikiem) w roku pomaluje paznokcie 26 razy, zakładając że nie zrobię żadnej przerwy, więc nie zużyje nawet 5 całych butelek. Szok prawda? Po co nam więc więcej niż 5-8 kolorów? Tylko dla widoku pełnej szuflady i pustych kieszeni....


20 lakierów = Kindle Paperwhite 3 [klik]
30 lakierów = Głośnik MARSHALL [klik]

50 shades of grey

Nie będzie odkryciem jak powiem że kolory są do siebie podobne, a ich detale widzimy tylko my. Musicie mi przyznać że w kolekcji wystarczy jedna mięta i mimo wodzenia do zakupu kolejnych jej odcieni nic nie zmieni faktu że to nadal jest mięta, tylko o dwa tony jaśniejsza lub ciemniejsza. Do póki malowanie paznokci nie jest branżą z którą jesteśmy związane zawodowo nie powinnyśmy narzucać sobie obowiązku posiadania każdej nowości. Nawet jako pasjonatka chciała bym żebyś spojrzała na 50 lakierów trochę inaczej:

50 lakierów = Apple Watch [klik]
65 lakierów = Lustrzanka Cannon [klik]
90 lakierów = iPhone 7 [klik]


100 buteleczek szczęścia 

No dziewczyny nikt mi nie wmówi że 100 lakierów to normalna ilość dla amatorki, rozumiem że coś bardzo bardzo lubimy, ale 100 buteleczek w szafie to zapas na kilkadziesiąt lat, tylko niestety obawiam się że po 4 latach 70% z nich będzie do wyrzucenia, bo bardzo prawdopodobnie jest że nam zgęstnieją. Żeby każdego z tych kolorów użyć 1 raz ciągu roku musimy zmieniać manicure co 3-4 dni. 

100 lakierów = 7 dni w Grecji z wyżywieniem [klik]
150 lakierów = MacBook Air [klik]
200 lakierów = wkład własny do zakupu mieszkania...

Wiem że każda pasjonatka musi mieć w czym wybierać, ale nie kupujcie w szale, polecam na każde lakierowe zakupy wybrać się z własnym wzornikiem który pomalujemy lakierami z naszej domowej kolekcji w ten sposób zmniejszymy ryzyko zdublowania kolorów. Jeżeli jednak znajdziemy "lepszą wersję" czerwieni lub naszego ulubionego koloru, nie trzymajmy 2 sztuk, zawsze można odsprzedać jedną buteleczkę.

Proszę potraktujcie ten wpis z lekkim przymrużeniem oka, oczywiście każda z nas sama decyduje o ilości przedmiotów które posiada, ale warto jest żeby każdy z tych przedmiotów był od czasu do czasu używany :-) Osobiście przyznaję że muszę w końcu na spokojnie usiąść i policzyć moje buteleczki lakierów, następnie zrobić rachunek sumienia czy potrzebuje aż tyle do szczęścia... Ciekawa jestem ile Wy macie kolorów w swojej kolekcji?
Semilac Thermal | 643 Cherry&White

Semilac Thermal | 643 Cherry&White

Nie mogłam przejść obok tej kolekcji obojętnie, kilka dni po premierze odwiedziłam Akademię Semilac w celu nabycia kilku kolorów. Zależało mi na obejrzeniu wzornika na żywo, zdjęcia które do tej pory pojawiły się w internecie były bardzo "komputerowe" i ciężko z nich cokolwiek wywnioskować. Niestety z obejrzeniem wzornika miałam mały problem, na dworze były 3 stopnie więc moje dłonie były strasznie zimne i jedyne co byłam w stanie zobaczyć to zimne wersje kolorów, poprosiłam wiec Panią ekspedientkę o pomoc przy wyborze koloru z najbardziej ekstremalną zmianą barwy. Wróciłam do domu z kolorem 643 Cherry&White i jeżeli zależy Wam na efekcie wow to koniecznie kupcie właśnie ten kolor.



To co jest charakterystyczne dla wszystkich lakierów termicznych to to że wykończenie kolorów jest bardziej w kierunku transparentnym, a nie kremowym. Jednak żebyśmy się dobrze zrozumiały, z łatwością możemy uzyskać tym kolorem pełne krycie (w moim przypadku 3 warstwy), natomiast wykończenie jest bardziej krystaliczne niż w przypadku kremowych kolorów. Miałam trochę zabawy podczas malowania, chyba głównie przez tą ekstremalną różnicę kolorów i słabe światło na dworze, zupełnie nie widziałam czy aplikuje go poprawnie. Cała trudność polegała na tym że podczas malowania mamy kolor Cherry bo jest chłodno, podczas utwardzania w lampie paznokcie się rozgrzewają i mamy kolor White który jest mleczną bielą, wyciągam z pod lampy paznokcie stygną i są już w kolorze Cherry który ma idealne krycie ale White wymagał poprawki więc jadę z kolejną warstwą już na czuja, bo w sumie nie wiem jak z kryciem White. No ale przebrnęłam przez to, kolejna gimnastyka dotyczyła już wykonania zdjęć, w końcu zdecydowałam się na użycie wody, mam wrażenie że w u mnie w domu było po prostu za zimno i paznokcie cały czas były w kolorze Cherry. Warto dodać że obydwa kolory z tego duetu są śliczne i absolutnie nie przeszkadza mi to że zmiana jest albo w jednym, albo w drugim kierunku ale zawsze całkowita.




Wiele dziewczyn pisało że zmiana jest zbyt ekstremalna i zależy im na bardziej subtelnym efekcie ombre, w kolekcji Thermal jest kilka kolorów które by odpowiadały tym preferencją. Natomiast tak jak już wcześniej wspominałam na żywo nie byłam w stanie dostrzec w nich na tyle wyraźnego przejścia żeby mnie skusiły, warty uwagi był jeszcze kolor Plum&Blue 644 który zmienia się z fioletu w jasny błękit i to przejście też jest dość widoczne. Natomiast moim osobistym problemem z lakierami termalnymi jest to że mam albo ciepłe albo zimne dłonie/paznokcie wiec efekt ombre u mnie nie występuje nawet przy tak długiej płytce kolor jest jednolity, natomiast to co uwielbiam robić mając termiczne lakiery na paznokciach to myć naczynia :D


Mama Style w jasnej odsłonie | Indigo

Mama Style w jasnej odsłonie | Indigo

Od momentu otrzymania przesyłki z kolekcja Mama Style bez przerwy mam te kolory na paznokciach, jedyny minus to ich trwałość, chciała bym móc zmieniać je codziennie ale trzymają się znakomicie wiec muszę się ograniczać do zmiany co 1-2 tygodnie. Tym tygodniu padło na trzy jasne odcienie, wszystkie możemy zaliczyć do rodziny nude. W tej kolekcji można znaleść kilka zjawiskowych odcieni, koniecznie zwróćcie uwagę na wzorniki może jest tam wasz wymarzony nude.



Już po raz drugi na moich paznokciach gości It's A Girl stonowany róż o kremowej konsystencji, doskonałe krycie (1-2 warstwy) i gęsta konsystencja która umożliwia dojechanie do samych skórek bez ich zalewania. Sugerując się nazwa spodziewałam się ze to będzie słodki dziewczęcy róż, jednak kolor zdecydowanie wpada w szarość przez co świetnie komponuje się z większością lakierów z kolekcji Mama Style.



Mamarazzi to kolejne cudo, rozbielony nudziak, podczas utwardzania widać lekko neonowe wykończenie na paznokciach w tym zestawieniu rozjaśnia całość i łączy dwa pozostałe kolory w spójna całość. Koniecznie się mu przyjrzycie!

Na uwagę zasługuje najciemniejszy z użytych kolorów Hello, Beautiful! to rzadko widziany u mnie kolor, bardzo naturalny nudziak, na żywo paznokcie nim pomalowane wyglądają jak przedłużenie moich palców, myśle ze gdybym miała pomalowane nim wszystkie paznokcie to czuła bym ze czegoś brakuje, natomiast w tym zestawieniu doskonale tonuje całość. Krycie znakomite 1-2 warstwy, może mieć tendencje do podkreślania zaczerwienionych skórek.




Ta stylizacja totalnie mnie oczarowała, łapie się na oglądaniu moich paznokci myślałam ze już nic nie jest w stanie aż tak mnie zaskoczyć. Chciała bym częściej eksperymentować z nowymi zdobieniami, jeżeli widziałyście ostatnio jakieś nowe, intrygujące zdobienia proszę zostawcie mi w komentarzach linki. 


Monochromatyczne paznokcie

Monochromatyczne paznokcie

Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie pomalowanie paznokci w monochromatyczne kolory, czyli takie które wywodzą się z jednej rodziny barw. Jednak żeby znaleźć takie kolory czasami trzeba się mocno nagimnastykować, zależało mi na tym aby odcienie nie były do siebie zbyt podobne, chciałam widzieć różnicę i myślę że udało mi się osiągnąć zamierzony efekt. Wszystkie lakiery użyte w tym zdobieniu pochodzą z kolekcji Mama Style od Indigo, ta kolekcja jest bardzo spójna mam wrażenie że możemy dowolnie zestawiać kolory i za każdym razem będą wyglądać dobrze. Swoje kroki skierowałam w stronę szarości z nutką fioletu, ale przyznaje że miałam niezły dylemat za każdym razem gdy oglądam wzornik z tą kolekcją mam ochotę użyć wszystkich jednocześnie.



Jako najjaśniejszy kolor wybrałam Prince George jest to zjawiskowa, neutralna szarość. Dlaczego neutralna? Ja nie dostrzegam w niej żadnych wyraźnych pod tonów, dzięki temu doskonale komponuje się z ciepłymi i zimnymi barwami. Jeżeli szukacie koloru który uzupełni waszą kolekcję i posłuży jako kolor do tła, ombre lub właśnie zdobień monochromatycznych to koniecznie musicie się nim zainteresować. W przypadku Prince George miałam lekkie wątpliwości jak maleństwo poradzi sobie z kryciem, jest dość jasny i nie zdziwiła bym się gdyby wymagał podkładu z białego koloru, jednak ku mojemu zaskoczeniu 1-2 warstwy i mamy idealną taflę koloru. Muszę przyznać ze już dawno nie spotkałam się z tak doskonałym kryciem i formułą w przypadku jasnego koloru.





Ciemniejszym odcieniem jest Where Is Umbrella? kolor do noszenia przez całą jesień i zimę, kojarzy mi się z deszczową pogodą, żółtymi liśćmi i ciepłą herbatą, nie ukrywam że moje skojarzenia mogą być wymuszone przez nazwę. Jak dla mnie Indigo króluje jeżeli chodzi o pomysłowość w nazywaniu kolorów, zwłaszcza kolekcje stworzone we współpracy z Natalią Siwiec zawsze wzbudzają uśmiech, z łatwością się ich uczę i szybko zapamiętuje który kolor jak się nazywa. Ale wracając do tematu Where Is Umbrella? jest połączeniem szarości i fioletu, myślę że jest niezwykle elegancki i nadaje się zarówno do pracy jak i na oficjalne uroczystości. Ma przyjemną kremową formułę nie ma problemu ze smugami, każda warstwa pozostawia jednolitą taflę koloru. Do pełnego krycia w przypadku tego odcienia musiałam aplikować dwie warstwy, jak dla mnie nadal jest to świetny wynik.



Najciemniejszym z naszej trójki jest kolor Call Me Angelina, dziewczyny jeżeli jeszcze go nie macie to zastanówcie się poważnie czy nie warto go zamówić. To piękny ciemny odcień fioletu z domieszką szarości, oczywiście jego nazwa od razu skojarzyła mi się z tą Angeliną, myślę że idealnie wpasowuje się ona w hasło Mama Style. Krycie tak jak w przypadku dwóch poprzednich kolorów nie budzi najmniejszych zastrzeżeń 1-2 warstwy i mamy gotowe paznokcie. Ta szybkość z pewnością przypadnie do gustu zapracowanym mamą.

I to wszystkie kolory które możecie oglądać na dzisiejszych zdjęciach, jestem ciekawa czy podoba Wam się koncepcja wielokolorowych paznokci, czy może jednolite manicure lepiej pomaga Wam ocenić kolor?
Top 5 | Lakiery na Jesień

Top 5 | Lakiery na Jesień

Uwielbiam zmiany pór roku, cudownie jest móc razem z nimi zmieniać dodatki, ubrania i oczywiście lakiery. Zawsze ciągnęło mnie do ciemnych kolorów, uważam ze czarne ubrania są najładniejsze i gdybym mogła nosiła bym tylko czarny, w przypadku paznokci lubię gdy ten kolor jest ciemny ale niekoniecznie czarny, głęboka czerwień, bordo lub granat podoba mi się wszystko co daje mocny akcent kolorystyczny. Moje top 5 może was lekko zaskoczyć nie ma w nim odcieni Nude ani żadnych pasteli, są tu fanki ciemnego, mocnego manicure?


Indigo Call me Angelina

Odcień fioletu z domieszką szarości, kolor jest stonowany, pasuje do wszystkiego, przy czym jednocześnie jest niebanalny i raczej nie spotkanie go w żadnej innej firmie. Przykuwa uwagę, dostałam o niego sporo pytań, ale to co mnie w nim urzekło to, jego nie nachalność, spokojnie mogę go nosić do pracy i w czasie ważniejszych spotkań nie wygląda zbyt "agresywnie" nawet przy długich paznokciach. Najdelikatniejszy kolor z mojego top 5.


Indigo Glam Mom

Najładniejszy odcień zieleni z jakim miałam do czynienia, Glam Mom powala na kolana i nie pozostawia nikogo obojętnym na swój urok. Jeżeli nosicie ciemne kolory to zapewniam Was że chcecie i musicie go mieć, bo to jest 5ml czystego piękna. Nie jest to taka oczywista zieleń, zachowuje się inaczej w zależności od oświetlenia, może momentami być nawet morski. Dla mnie w świetle dziennym jest to głęboka butelkowa zieleń, pięknie wygląda ze złotą biżuterią i pasuje do większości karnacji.

Indigo One Night in Paris

Znowu fiolet aż sama sobie się dziwie, zawsze myślałam że to nie jest mój odcień. Natomiast w wersji ciemnej śliwki wygląda obłędnie, w przypadku tego koloru miałam trochę problemów w kryciem, potrzebowałam trzech warstw (w przypadku dwóch pierwszych kolorów wystarczy 1-2, ich krycie jest genialne) jest to jeden z tych kolorów który może wyglądać jak czarny, jest na tyle ciemny że pewnie tylko właścicielka widzi jego prawdziwą barwę, natomiast to wcale mi nie przeszkadza w uwielbianiu.


Indigo Bonjour Bonne Nuit

Głęboki odcień turkusu z delikatnym dodatkiem granatu, brzmi dość tajemniczo. Oglądając grafikę na stronie internetowej sklepu można błędnie założyć że jest to ciemna zieleń, natomiast na żywo wyraźnie widać że mamy do czynienia z ciemnym niebieskim co najwyżej zabarwionym delikatnie zielenią. I właśnie ta nie oczywistość podoba mi się w nim najbardziej, nie nudzi się nawet jeżeli bardzo długo noszę go na paznokciach.



Indigo Mr Black

Ta lista nie mogła by nie uwzględniać, najlepszej czerni z jaką miałam od czynienia od początku mojej przygody z malowaniem. Krycie przy dwóch warstwach, zero problemu z marszczeniem i przyjemna kremowa konsystencja, jeżeli kiedykolwiek miałyście problemy ze znalezieniem hybrydy do malowania wzorów, konieczne zwróćcie uwagę na Mr Black jego pigmentacja umożliwia malowanie lini bez konieczności poprawiania.

Pewnie małym skandalem jest brak na jesienniej liście koloru czerwonego :D już tłumaczę, jestem totalnie zakochana w Indigo Fireman ale go nie mam, miałam nim pomalowane paznokcie na szkoleniu, teraz cały czas o nim myślę i jak tylko pogoda w Poznaniu się uspokoi to jadę do sklepu. Aktualnie nie mogę wpisać żadnej innej czerwieni bo wiem że chce Fireman :D taka mała obsesja.


Semilac SemiBeats by Margaret

Semilac SemiBeats by Margaret

Nowa kolekcja Semilac SemibBeats by Margaret – kolory, w których się zakochasz! Hasło wyjątkowo trafione, nie da się przejść obok tych kolorów bez zakochania się w minimum jednym z odcieni, ja mogła bym kupić wszystkie kolory z tej serii. Wszystkie kolory wybrane przez Margaret są bardzo intensywne powiedziała bym że spokojnie można nosić je cały rok, jeżeli nie jesteśmy zobligowane przez szkołę lub pracę do noszenia bardziej stonowanych kolorów to, SemibBeats jest dla nas obowiązkową pozycją na liście zakupów.



SemibBeats by Margaret była pierwszą kolekcją lakierów hybrydowych które były reklamowane w TV, jak dla mnie to ogromny sukces Semilac, który przez ostatnie lata wypracował sobie pozycje lidera na rynku. Ja jestem zachwycona tym że formuła lakierów hybrydowych wychodzi do coraz szerszej grupy odbiorców, produkt jest znakomity i ułatwia życie, zawsze wszystkim koleżankom polecam przejście na hybrydy, zwłaszcza jeżeli nie mamy czasu na częste malowanie a zwykłe lakiery nie trzymają się naszych paznokci :-( W przypadku kolekcji SemibBeats zdecydowałam się na trzy kolory: Tiny Rose, Neon Pink i Turquoise Blue. Są to ekstremalnie różne odcienie, a mimo to doskonale się ze sobą komponują, cała kolekcja jest bardzo dobrze skomponowana, kolory można nosić osobno lub wszystkie jednocześnie i nadal będą świetnie wyglądać.



Pierwszym kolorem który wpadł mi w oko jest 516 Tiny Rose jak dla mnie jest to intensywny brzoskwiniowy, troszeczkę przypomina mi kolor Pink Doll, jest jego bardziej neonowym wydaniem. Do krycia nie można się przyczepić, kryje idealnie już przy dwóch warstwach, nie ma konieczności stosowania białego podkładu. Podczas utwardzania nie musimy się martwić o marszczenie lub nierównomierne utwardzanie.



517 Neon Pink tutaj już nie było tak gładko, do pełnego krycia potrzeba 3 warstw aplikowanych na białą bazę. Natomiast ten kolor jest tego wart, intensywny, neonowy róż pięknie wygląda z błyszczącym i matowym wykończeniem, można go dowolnie łączyć nie tylko z kolorami z kolekcji Margaret ale też z klasyczną linią Semilaców.

Trzecim i niestety ostatnim odcieniem jest 521 Turquoise Blue, sporo czasu upłynęło od pojawieniu się na rynku Mint który był trochę problematyczny, Turquoise Blue to jego brat na sterydach, intensywniejszy, lepiej kryjący, z cudowną gładką formułą. Kolor marzenie, niczym tropikalna plaża od razu poprawia humor. Jeżeli macie Semilakowego Minta to Turquoise Blue jest dla was obowiązkową pozycja.




Cała kolekcja była promowana z nową wersją matowego topu, jestem fanką matowego wykończenia i mam poprzednią klasyczną wersje TOP MAT i byłam z niej bardzo zadowolona, przed każdą aplikacją trzeba ją dość dobrze wymieszać, idealnie matowi. Natomiast pojawienie się nowego Top Mat Total wywołało u mnie dość duże poruszenie, szczerze to nie sądziłam że można "lepiej matowić" a tu totalne zaskoczenie, mat totalny to dobre określenie. Perfekcyjnie matowe wykończenie które nie schodzi nawet przy częstym moczeniu dłoni. Jestem zachwycona i jeżeli stoicie przed wyborem właśnie matującego topu to koniecznie sięgnijcie po Top Mat Total.



Macie już lakiery z kolekcji Margaret? A może tak jak ja zakochałyście się w Top Mat Total?
Jak robić zdjęcia paznokci na Instagram

Jak robić zdjęcia paznokci na Instagram

Chciałabym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat robienia porządnych zdjęć paznokci, takich które nadają się na instagram i takich które jednocześnie nie przekłamują kolorów. Łatwo jest podrasować zdjęcie, jednak każda ingerencja w jasność lub ostrość sprawia że tracimy na tym co chcemy pokazać czyli produkcie, kolorze i jego wykończeniu. Oczywiście kolor i tak będzie się inaczej wyświetlał w zależności od każdego "odbiornika" ale mimo wszystko im mniej przy nim grzebiemy tym lepiej.


Po pierwsze staranna stylizacja

Już na etapie malowania paznokci myślę o tym że będę robić zdjęcia, im dokładniej i staranniej wykonam manicure tym mniej będę musiała poprawiać i retuszować. Najtrudniejsze w retuszu jest poprawienie zalanych skórek, praktycznie nie wykonalne w przypadku gdy zalejemy górę paznokcia, boki jeszcze idzie jakoś ogarnąć. Gdy zaleję hybrydą po prostu jej nie utwardzam, wszystko bardzo dokładnie zmywam i zaczynam od początku, gdy jestem zadowolona z efektu końcowego oczywiście nakładam top i tutaj koryguje linię światła, jest ona kluczowa przy zdjęciach wykonywanych pod kątem, jeżeli robimy same rzuty z góry to można pominąć ten krok nie będzie to aż tak widoczne. Zdjęcia w 95% wykonuje zaraz po pomalowaniu paznokci, a przed zmyciem warstwy dyspresyjnej z topu, zapewnia to idealny połysk i świeży wygląd stylizacji. Nigdy nie smaruje skórek do zdjęcia oliwką, bardzo nie lubię tego efektu błysku skóry na fotografii, ale to moje indywidualne preferencje.

Sprzęt

Używam Canon 700D [link do sklepu] to na co warto zwrócić uwagę przy wyborze aparatu do zdjęć paznokci, to obracany ekran. Robimy w większości zdjęcia naszych dłoni więc musimy się znajdować przed aparatem, taki obracany ekran umożliwi nam jednoczesną kontrolę tego jak będzie wyglądać zdjęcie. Statyw, tutaj nie oszczędzajcie jest równie ważny jak obiektywy, ja zaczynałam od takiego za 40zł i wiem że to była męczarnia + ciągła obawa o upadek aparatu. To na co trzeba zwrócić uwagę przy wyborze to, to jak porusza się główka warto jest kupić statyw umożliwiający robienie ujęć z góry, nie każdy statyw to umożliwia polecam Camrock TH76M [klik] lub moje marzenie Manfrotto Compact Advanced [klik]. 


Ujęcia

Moim ulubionym ujęciem jest zdjęcie kciuka i produktu, jest to również najczęściej kradziony typ moich zdjęć, wykorzystywany przez właścicieli różnych salonów kosmetycznych do prezentacji kolorów. To ujęcie widać u mnie bardzo często, bo nawet jeżeli muszę skrócić paznokcie moje kciuki wyglądają idealnie, po prostu tak tam rośnie paznokieć.



"Pięść" delikatne złożenie dłoni w pięść, z podkreśleniem słowa delikatne. Pokazuje jednocześnie 4 paznokcie, bardzo często widziane na instagramie myślę że doskonale prezentuje kolor i daje świetny pogląd na to jakie ma wykończenie i jak prezentuje się na naszej karnacji skóry.



Niepełna dłoń to również ujęcie które coraz częściej wykorzystuje, jest bardzo popularne u Rosjanek i doskonale prezentuje kolor, ale tu nie możemy sobie pozwolić na niedociągnięcia jeżeli chodzi o wykonanie manicure, widać wszystko i bardzo ciężko się retuszuje.



Z góry, najbardziej wybaczające ujęcie. Jeżeli manicure jest nie aż tak idealny takie ujęcie załatwi sprawę, zwiększamy odległość od obiektywu dodajemy pierścionki i biżuterię i mamy hit internetu. 


Pozowanie

Wyluzuj, jeżeli będziesz napięta np. będziesz stała na palcach żeby dosięgnąć idealnego światła lub kucała w niewygodnej pozycji to wszystko będzie widać na Twojej dłoni. Napięcie palców jest w stanie zepsuć każde zdjęcie "Panie tego nie zretuszujesz" nie wykręcaj też palców w dziwne bolesne pozycje jeżeli nie możesz chwycić lakieru nie rób tego na siłę i błagam nie chwytaj perfum, kijków od miotły i szklanek tylko w celu pokazania 5 paznokci na jednym zdjęciu. To co boli Ciebie będzie bolało też odbiorcę. Luz i stabilne oparcie łokcia gwarantuje ostre i przyjemne w odbiorze zdjęcie.


Nie jestem ekspertem jeżeli chodzi o zdjęcia ale bardzo, bardzo dużo się uczę. Regularnie staram się poprawiać technikę i pracuję nad jakością, wiem że zdjęcie musi mieć to coś i nie zawsze można to wyreżyserować ale czynniki które podałam wam wyżej mają ogromne znaczenie i mogą pozytywnie wpłynąć na ilość waszych Followersów ;-)

Indigo Glam Mom

Indigo Glam Mom

Cudownie jest móc cieszyć się z nowego koloru paznokciach, mam dość dużo lakierów wiec trafienie na unikatowy odcień jest trudne, gdy zobaczyłam na żywo kolekcje Mama Style [klik] wiedziałam ze jest tam kilka kolorów które koniecznie muszę wypróbować bo nie spotkałam wcześniej takich odcieni lakierów hybrydowych. Miałam ogromny problem z tym który kolor wybrać jako pierwszy do malowania, chciała bym wszystkie jednocześnie :-)
Pewnie znacie ten stan, za mały wybór - problem, za duży wybór - problem.



Glam Mom [klik] według mnie jest hitem tej kolekcji, piękna butelkowa zieleń, bardziej w ciemnym kierunku bez drobinek, z pięknym kremowym wykończeniem. Jeżeli chodzi o krycie to jest GENIALNE do zdjęć aplikowałam dwie warstwy, kolor bardzo jednolicie kryje nie ma problemu ze smugami czy jaśniejszymi plamami. Wiem ze większość z was pewnie nie do końca toleruje zielone paznokcie, mam podobnie ale ten odcień jest idealny, jest ciemny wiec będzie doskonały na zimę. Z pewnością jeżeli się na niego zdecydujecie nie będziecie żałować, mam tez sporo pomysłów na łączenie go z efektami. Pamiętacie Metal Manix? Teraz wyobraźcie sobie złoty metal manix w połączeniu z Glam Mom, idealny zestaw na Andrzejki lub wigilijny wieczór. 

Już dawno nie mówiłam Wam że coś trzeba kupić, ale tutaj wiem że ten kolor Was zachwyci. Jeżeli przedawkowałaś odcienie Nude to musisz spróbować tej zieleni!




Jak zapuścić bardzo długie paznokcie + ROZDANIE

Jak zapuścić bardzo długie paznokcie + ROZDANIE

Zawsze gdy chciałam mieć długie paznokcie korzystałam z szybkich metod takich jak przedłużanie hybryda lub żelem, już dawno nie zapuszczałam naturalnej płytki głównie dla tego że pracuje przy komputerze i długie paznokcie nie do końca współpracują w klawiatura. Decyzje o zmianie kształtu podjęłam w lipcu i od tego czasu systematycznie opiłowuje paznokcie w migdał a jak wiadomo migdal najlepiej wygląda przy dłuższej płytce, paznokcie prawej dłoni niestety dwa razy już się łamały i musiałam do nich dopasowywać lewa dłoń. Trochę mnie to przybiło bo lewa ręka wyglądała idealnie i teraz muszę czekać kolejne dwa tygodnie do odrośnięcia. Natomiast dlaczego męczę się z zapuszczaniem skoro tak łatwo i szybko można paznokcie przedłużyć? Głównie ze względu na oszczędność czasu przy zmianie kolorów, nie muszę się martwić o uzupełnianie i trochę mniej piłuje :-)


Jeżeli też jesteś na etapie zapuszczania naturalnej płytki może pomogą Ci rzeczy które ułatwiły mi ten proces:

  • Baza Proteinowa z Indigo stosowana jako baza podkładowa pod lakier kolorowy, aplikuje minimalnie większa ilość produktu i pozwalałam jej rozlać się po płytce paznokcia w celu skorygowania nierówności.
  • Zmiana kształtu, okazało się ze w moim przypadku długi migdał sprawdza się lepiej długi kwadrat, jeżeli chodzi o kwadraty regularnie łamały mi się boki paznokci przez co trudno było mi dojść do pożądanej długości płytki. Zmiana kształtu na migdał wyeliminowała problem pękających boków.
  • Ściąganie lakieru hybrydowego frezarka, tutaj jeszcze potrzebuje trochę ćwiczeń ale o dziwo zaprzestanie moczenia w acetonie było bardziej szkodliwe niż ściąganie przy pomocy frezu. 
  • Rękawiczki do prac domowych, ten punkt zawsze jest dla mnie bardzo oczywisty od wielu lat nie dotykam detergentów i nie sprzątam bez rękawiczek. Myślę że to bardzo pozytywnie wpływa na płytkę paznokci i na skórę dłoni. 
  • Korekcja krzywej C w przypadku moich naturalnych paznokci konieczna jest korekcja krzywej C im dłuższy paznokcie tym bardziej jest zachwiana pomagam wiec sobie dobrym poziomowaniem topu. 



Wydaje mi się ze w Polsce aktualnie bardzo porządne są długie paznokcie szczególnie w kształcie sztyletu i migała, warto podjąć próbę zapuszczenia własnej płytki bo to oszczędzi nam dużo dodatkowych kosztów związanych z przedłużaniem. Tak bardzo przekonałam się do Bazy Proteinowej ze czasami aplikuje ją zupełnie solo na paznokcie, zamienia je w prawdziwy beton nie mogę ich nawet delikatnie wygiąć i dzięki temu nie straszne mi złamania które wcześniej się zdarzały :-( Chciała bym żebyście tez miały możliwość sprawdzenia tego genialnego produktu, przygotowałam dla Was małe rozdanie. Do wygrania jest kultowa Baza Proteinowa z Indigo w pięknym zestawie z lakierem kolorowym oraz kremem pielęgnacyjnym.

Rozdanie zestawu Indigo

Co trzeba zrobić żeby go wygrać?
  • zrepostuj to zdjęcie na swoim profilu* 
  • oznacz je przy użyciu hashtagu #konkursholapaola
  • oznacz mnie na zdjęciu (@_hola.paola_) 
Konkurs trwa do 15.11.2017 Zwycięzcę wybiorę w ciągu trzech dni od zakończenia zabawy. 
Powodzenia! *konkurs skierowany jest tylko do obserwatorów mojego profilu na Instagramie, więc jeśli jeszcze mnie nie śledzisz, zachęcam do obserwacji [klik]




Indigo It’s A Girl!

Indigo It’s A Girl!

Przez najbliższe kilka tygodni będę walczyć sama ze sobą, wybór koloru z najnowszej kolekcji Indigo to prawdziwe wyzwanie. Mama Style jest pełna prześlicznych kolorów i bardzo ciężko się zdecydować na jeden, w tym tygodniu poszłam w kierunku różu, nie jest to jednak zwykły słodki odcień który mógł by się kojarzyć z nazwą It’s a Girl.

Zaczynam też zauważać pewna prawidłowość w przypadku tej kolekcji, widziałam już przy tworzeniu wzorników ze krycie jest bardzo dobre, ale dopiero aplikacja na paznokciach to prawdziwy test dla koloru. Używałam już 5 odcieni z Mama Style i wszystkie łącznie z jasnym It’s a Girl kryją znakomicie, już 1-2 warstwy zapewniają idealny kolor mam przeczucie że formuła lakierów została ulepszona.




It’s a Girl [klik] to niezwykły odcień dostrzegam w nim nuty szarości, fioletu i różu, kolor zmienia się w zależności od oświetlenia. Do pełnego krycia potrzebuje dwóch warstw, nie smuży, podczas aplikacji jest jednolity, a konsystencja pozwala na dojechanie do skórek bez ich zalewania. Właśnie te właściwości pozwalają na dobre wyprofilowanie kształtu paznokcia, sama bardzo polubiłam gęstsze konsystencje i teraz głównie po nie sięgam. Ten róż świetnie komponuje się z moja karnacja, ślicznie wyglada na długich paznokciach i będzie idealny do stóp, zdecydowanie trafia do mojego top 3 jeżeli chodzi o róże! Ta kolekcja jest pełna kolorów które uważam za hity, więcej zdjęć można zobaczyć w poprzednim wpisie [klik]



Czy warto kupić frezarkę?

Czy warto kupić frezarkę?

Chyba każda z nas miała kiedyś mini frezarkę na baterie, można je było kupić w biedronce lub innych marketach i dla naszych paznokci robiły dokładnie zero :-) miały za mała moc by je opiłować i za mała moc by cokolwiek uszkodzić, tak do końca to ciężko mi powiedzieć jaka była ich funkcja. Na wiele lat zapomniałam o sprzęcie tego typu i używałam klasycznych pilników, były skuteczne i bezpieczne jednak dopiero przy przedłużaniu paznokci i malowaniu ich lakierem hybrydowym poczułam jak bardzo są wolne, ile czasu zajmuje mi piłowanie ręczne czy tez ściąganie hybrydy.

Pomysł zakupu frezarki 


Przyznaje ze pierwszy raz pomyślałam o profesjonalnej frezarce przy ściąganiu paznokci żelowych, kto raz próbował ściągnąć żel ten wie ile to wymaga pracy. Pierwsze kroki skierowałam na Allegro i tam przytłoczyła mnie ilość chińszczyzny, a że brakowało mi wiedzy na temat wymaganych parametrów odpuściłam sobie ten temat na kilka miesięcy. Jednak przy moim trybie malowania paznokci, bardzo szybko wróciły myśli o zakupie profesjonalnego sprzętu, liczyłam przede wszystkim na duża oszczędność czasu przy ściąganiu hybrydy. 

Wybór modelu frezarki


Swoje kroki skierowałam w stronę frezarki Indigo, powód był dość prosty, na stronie indigo można znaleść dużo flimów z instrukcjami jak używać ich sprzętu, uznałam ze będę w stanie nauczyć się tego w domu opierając się na instrukcji z filmików. Zdecydowałam się na zakup frezarki stacjonarnej (teraz wybrała bym wersje przenośna), jest to śliczna biała frezarka z wygodnym pokrętłem do regulacji prędkości i możliwością zmiany kierunku obrotów. [klik do sklepu]




Frezy


Frezarka to nie wszystko, do rozpoczęcia będziemy potrzebować frezów czyli końcówek które umożliwia nam piłowanie. Na początek zamówiłam dwa frezy ze strony indigo, myślałam ze z czasem dokupie resztę. W międzyczasie otrzymałam przesyłkę z Chin w której było kilka frezów do testowania, miałam nawet przygotować recenzje jednak jakość chińskich frezów była tak dramatyczna że trudno mi to opisać. Aktualnie jestem wierna oryginalnym freza indigo i jeżdżę pół miasta do ich sklepu żeby kupić końcówkę która akurat jest mi potrzebna, chyba różnica jakości mnie powaliła, niczym iPhone i myPhone. [klik do sklepu]



Pierwsza krew


Obsługa frezarki nie jest łatwa :-) można sobie zrobić z palca hamburgera, można zniszczyć paznokcie, można się mocno skaleczyć. Po pierwszej próbie byłam w takim szoku ze przez kolejny miesiąc jej nie dotknęłam, a ja na prawdę mam stabilna rękę. W pierwszej kolejności polecam kurs, filmiki są pomocne, ale nic nie przebije kontaktu z druga osoba która nam wszystko wyjaśni. Ja niestety nie miałam możliwości odbycia kursu wiec obsługi uczę się na błędach, paznokcie które widzicie na zdjęciach to nie jest wzorowo przeprowadzony zabieg. 



Warsztaty Manicure Kombinowany 


O tych warsztatach mogła bym napisać cały wpis, bo chyba zmieniły mój pogląd na stylizacje paznokci. Żałuje ze to nie był kurs, z pewnością się na taki wybiorę w przyszłości. Manicure kombinowany jest wykonywany w 80% właśnie przy użyciu frezarki i odpowiednich frezów. Umożliwia przygotowanie skórek i płytki paznokcia do aplikacji lakieru lub przedłużenia paznokci. Na warsztatach dostałam wiele cennych wskazówek na temat pracy z frezarka i staram się je wszystkie wprowadzać w życie.




Bardzo ciężko mi przychodzi nauka obsługi frezarki na takim poziomie jaki uważam za zadowalający. Mimo iż moje życie zawsze było związane z paznokciami, to nie jest tak ze usiadłam i cudownie w 5 minut nauczyłam się jej obsługi, frezarka może zdziałać cuda ale może też zniszczyć paznokcie w mgnieniu oka. Gdzieś słyszałam ze trzeba zmasakrować 100 dłoni żeby się nauczyć, mam nadzieje ze u mnie będzie mniej :-D dzielnie ćwiczę i osoby zainteresowane nauka obsługi zachęcam do udania się na dobry kurs. [kursy]
Semilac Nails on Fleek

Semilac Nails on Fleek

Semilac wypuścił kolekcje 15 lakierów stworzonych we współpracy z vlogerkami, do współpracy zostały zaproszone Karolina ze Stylizacji, Maxineczka oraz Honorata Skarbek. Bardzo podoba mi się ta inicjatywa, niestety kolekcja od momentu premiery była sprzedawana tylko jako zestaw po 5 sztuk, jak się pewnie domyślacie cena była dość wysoka i wtedy głównie z tego powodu zrezygnowałam z zakupu. Ostatnio pojawiła się możliwość zakupu lakierów z tej kolekcji na sztuki więc natychmiast pobiegłam do sklepu i wybrałam kilka kolorów ;-) 

Przy wyborze kolorów ze wzornika nie zauważyłam podpisów który kolor jest z której kolekcji, więc wybrałam te które najbardziej do mnie przemawiały, bez przypisywania ich do vlogerek, szczerze to oglądając zdjęcia w internecie myślałam że zdecyduje się na wszystkie kolory z Nailstagram [klik] jednak na żywo bardziej spodobały mi się te od Karoliny i z nimi wróciłam do domu.


Pewnie część z Was będzie zdziwiona ceną, zapytałam o to ekspedientkę powiedziała że głównym powodem zmiany ceny w przypadku tych kolorów jest receptura. Oczywiście ciężko mi to zweryfikować lakiery mają tą idealną płynną konsystencje z której słynie Semilac, mam wrażenie że krycie jest bardzo dobre zwłaszcza w przypadku koloru Crispy Cookie wystarczyły dwie warstwy do idealnej tafli koloru. 


  • Nails on Fleek [klik] Karolina ze Stylizacji
  • Nailstagram [klik] Honorata Skarbek
  • Purple Mania [klik] Maxineczka
Zacznę od zjawiskowego 509 Happily Ever After piękny nudziakowy róż, znakomite krycie, konsystencja jak marzenie. Sądziłam że może kolidować z moim kolorem skóry jednak po aplikacji na paznokcie totalnie oszalałam na jego punkcie.


508 Mint Cream okazał się lepszą wersją klasycznego Mint od Semilac, przede wszystkim dwie warstwy wystarczą do pełnego krycia. Kolor wygląda niesamowicie i z pewnością będę go nosić jeszcze w tym roku.


A teraz prawdziwy hit, 507 Crispy Cookie wygląda jak cielista szarość o ile taki kolor istnieje :) pięknie prezentuje się na paznokciach i nie ma problemu z kryciem! 


Nie wiem jak mogłam żyć bez tych kolorów, łatwość aplikacji i cudowne kolory, cieszę się że producent zdecydował się na możliwość zakupu pojedynczych sztuk. Jestem ciekawa czy skusicie się na któryś z kolorów, koniecznie dajcie mi znać która z kolekcji najbardziej przypadła wam do gustu ;-)


Copyright © 2016 hola paola , Blogger